Cuda z Lasu

Yellow Snow

Na naszym rodzimym podwórku muzycznym dzieje się wiele. Co rusz powstają kolejne zespoły, które chcą zaistnieć ze swoją twórczością. W większości przypadków kończą grając to samo, co setki innych zespołów przed nimi. Na szczęście na horyzoncie pojawiła się kapela, która nie patrzy na innych i tworzy swoje własne nietuzinkowe brzmienie.

„Watch out where the huskies go, and don’t you eat that yellow snow”. Nie przypadkiem zacząłem od fragmentu tekstu, pochodzącego z jednego z utworów Franka Zappy. To właśnie twórczość św. Franciszka z Baltimore mocno wpłynęła na kierunek w jakim podąża leszczyński zespół Yellow Snow. Już sama nazwa formacji dość mocno określa styl i klimat ich muzyki. Ich utwory są złożone i zawiłe, a co za tym idzie, dość trudne w odbiorze. Osoby, które na co dzień słuchają mainstreamu i prostych piosenek, nie znajdą radości w muzyce Yellow Snow. Ich twórczość wymaga skupienia, a co najważniejsze, miłości do zakręconych i niebanalnych dźwięków. I właśnie za to tak ich lubię. Grają swoje i nie patrzą się na innych. Oprócz widocznej fascynacji „zappowskim” stylem aranżu, w ich dźwiękach można wyczuć również ducha wielu jambandowych kapel ze Stanów Zjednoczonych, jak Phish czy Moe.

Yellow Snow tworzą bracia Kuba i Piotr Kleinschmidt, Jędrzej Dobaczewski, Maciej Trawka i Andrzej Wasielewski. Muzycy od wielu lat związani są z leszczyńską sceną bluesową i rockową. Po wielu latach grania w najróżniejszych projektach, spotkali się i zaczęli tworzyć coś oryginalnego, coś czego nie słyszałem jeszcze na polskiej scenie muzycznej. Po raz pierwszy usłyszałem ich na żywca dwa lata temu podczas festiwalu Las, Woda & Blues. Grali poranny koncert na deptaku w Ośrodku Wratislavia. Po pierwszym numerze wiedziałem, że za rok zagrają na głównej scenie. Byłem zafascynowany ich dźwiękami. Okazało się, że nie byłem osamotniony. Słyszałem wiele głosów, że pomimo wielu znanych i lubianych artystów występujących wtedy podczas festiwalu, to właśnie Yellow Snow skradli całe show. I miałem rację, rok później zespół grał już pełny koncert na głównej scenie Las, Woda & Blues. Niestety nie było mi dane tego zobaczyć. Nadrobiłem to w grudniu zeszłego roku, kiedy wybrałem się do Leszna. Mały klub, mała scena, średniej jakości nagłośnienie, a oni ponownie „wbili mnie w fotel”.

Cały czas myślę, jak mógłbym zdefiniować ich twórczość. Myślę, że w ich przypadku jest to zadanie niewykonalne. Sięgają po elementy bluesa, rocka, jazzu, progresji, psychodelii i w niesamowicie inteligenty sposób łączą to w całość. Jeśli umiecie docenić niebanalne dźwięki, które wymagają skupienia, to słuchając ich będziecie mieli przeogromną radochę. Zespół jest w trakcie nagrywania debiutanckiej płyty. Mocno ściskam kciuki za powodzenie tego projektu. Liczę, że wszystko się uda i już niedługo będę mógł dla Was zrecenzować ich krążek oraz zaprezentować ich muzykę w audycji Brzoza Muzyczna w Radiu SAR. A jeśli kiedykolwiek natraficie na ich koncert, idźcie koniecznie!


Strona zespołu na Facebook’u: Yellow Snow


O autorze

Adam "Brzoza" Brzeziński

Miłośnik wszystkiego co z bluesem i jego okolicami związane. Twórca autorskiej audycji "Trójwymiar" w Radiu SAR, którą prowadził przez dziesięć lat, aż do stycznia 2017. Pisał również do kwartalnika "Twój Blues". Juror licznych konkursów kapel na festiwalach bluesowych w Polsce. Autor bloga BrzozaMuzyczna.pl, który jest oknem na świat dla jego muzycznych przemyśleń.