Relacje

Szlak Śląskiego Bluesa – Katowice 2019

Szlak Śląskiego Bluesa (fot. Robert Zembrzycki)
Czterdzieści lat temu, zaplanowany w Spodku koncert Erica Claptona, nie odbył się. Teraz, z inicjatywy Szlaku Śląskiego Bluesa, wybrzmiały dźwięki, których ówczesna publiczność nie miała szansy usłyszeć. Kilkunastu rodzimych muzyków spotkało się na jednej scenie, by dokończyć polską część trasy koncertowej Erica Claptona z 1979 roku.

Pod koniec października 1979 roku, Eric Clapton miał w swojej trasie koncertowej zaplanowane cztery koncerty w Polsce. Wpierw zagrał dwa z nich w Sali Kongresowej w Warszawie, a później przeniósł się do Katowic. Tam miały odbyć się jeszcze dwa w Spodku – 17 i 18 października. Pierwszy udało się dokończyć, ale nie obyło się bez problemów. Pomiędzy sceną a publicznością stał uzbrojony oddział MO. Zajęli pierwsze rzędy i obstawili wyjścia. W czasie koncertu w ruch poszły pałki i gaz łzawiący. Clapton próbował reagować, lecz bezskutecznie. Mimo tego, koncert został dokończony. Artysta groził odwołaniem kolejnego występu, jeśli taka sytuacja się powtórzy. Na drugi dzień oddziałów MO było jeszcze więcej. Widok bitych fanów przesądził o odwołaniu koncertu. Eric Clapton zapowiedział, że jego osoba już nigdy nie pojawi się w Polsce, ani innym komunistycznym kraju.

Od tego czasu minęły cztery dekady. W międzyczasie zmienił się ustrój, a Clapton w końcu w Polsce zagrał, w 2008 roku w Gdyni. Z inicjatywy Szlaku Śląskiego Bluesa, w piątek 18 października 2019 roku, odbył się zaległy koncert w Katowicach. Nie w Spodku i bez Claptona, ale za sprawą znakomitej organizacji i świetnych rodzimych muzyków mogliśmy usłyszeć jego twórczość na żywo. Koncert odbył się w Sali Koncertowej Katowice Miasto Ogrodów. Orkiestra, pod muzycznym kierownictwem Jana Gałacha, zagrała piętnaście utworów, które Eric Clapton planował wykonać tamtego wieczora w Spodku oraz trzy dodatkowe. Koncert przybrał bardzo ciekawą formę. Bazą zespołu byli muzycy w składzie: Jan Gałach, Borys Sawaszkiewicz, Łukasz Zając, Max Ziobro i Paweł Mikosz. Do nich, czasem na jeden, czasem na kilka utworów dołączali inni artyści: Bartek Miarka, Tomek Łabaj, Bartek Szopiński, Leszek Winder, Maciej Radziejewski, Wojciech Waglewski, Michał Nit, Mariusz Korczyński, Bartek Kuczek, Piotr Gutkowski, Kuba Badach, Łukasz Drapała, Wojciech Mirek i Maciej Balcar. Uzupełniał ich chórek, w postaci dwóch pięknych dziewczyn: Marty Fedyniszyn i Joanny Reczyńskiej. Artystów zapowiadał, jak i prowadził całe to wydarzenie, niezastąpiony Jan Chojnacki.

Znam większość wyżej wymienionych muzyków i wiedziałem, że to musi się udać. Było rewelacyjnie! Nie ma się co dziwić, w końcu na scenie pojawili się jedni z najlepszych artystów w swoim fachu w Polsce. Cokolwiek by zagrali, to i tak poziom byłby cholernie wysoki. Wybór repertuaru był dla mnie wyłącznie symboliczny, gdyż nie jestem wielkim fanem solowej twórczości Claptona, ale nie ukrywam, że utwory zagrane podczas tego wieczoru, zrobiły na mnie ogromne wrażenie. W końcu wszystko zależy od tego kto gra i jak gra, a nie co gra, prawda? Pojawiły się oczywiście znane przeboje, takie jak After Midnight, Cocaine, Have You Ever Loved a Woman, Blues Power, Double Trouble, Layla i wiele innych. Łącznie było ich piętnaście. Kiedy już wybrzmiał ostatni z nich, orkiestra Szlaku Śląskiego Bluesa wykonała przepięknie O Mój Śląsku. Narzekałem trochę, że było za mało Cream i Blind Faith w repertuarze, lecz to już jest czepianie się na siłę. Pomimo to, usłyszeć White Room czy Presence of the Lord – bezcenne! Koncert zakończył się w przepiękny sposób. Wszyscy muzycy, którzy brali udział w całym tym przedsięwzięciu, wyszli na scenę i wspólnie zagrali With a Little Help from My Friends. Fantastycznym pomysłem było zaproszenie Orkiestry Dętej Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach, która dołączyła na koniec. Piękny akcent, który pokazał jak bardzo zmieniła się nasza rzeczywistość w ciągu tych czterdziestu lat.

Na koncert Szlaku Śląskiego Bluesa zawitałem po raz pierwszy. Naprawdę mocno liczę, że nie ostatni. Organizacja tego wydarzenia stała na bardzo wysokim poziomie. Podczas koncertu miałem wrażenie, że uczestniczę w czymś wielkim. Nie tylko muzycznie, ale również właśnie organizacyjnie. Doskonale nagłośniona sala, charyzmatyczny prowadzący, najlepsi muzycy i wszystko dopięte na ostatni guzik. Aby tego wszystkiego doświadczyć, dziesiątki ludzi pracowało w pocie czoła przez kilka tygodni, a nawet i miesięcy. Bo im się po prostu chciało. I za to mają u mnie ogromny szacunek. Kawał dobrej roboty!

Zdjęcie: Robert Zembrzycki. Więcej zdjęć jego autorstwa na profilu FB Szlaku Śląskiego Bluesa.

O autorze

Adam "Brzoza" Brzeziński

Miłośnik wszystkiego co z bluesem i jego okolicami związane. Twórca autorskiej audycji "Trójwymiar" w Radiu SAR, którą prowadził przez dziesięć lat, aż do stycznia 2017. Pisał również do kwartalnika "Twój Blues". Juror licznych konkursów kapel na festiwalach bluesowych w Polsce. Autor bloga BrzozaMuzyczna.pl, który jest oknem na świat dla jego muzycznych przemyśleń.