Recenzje

Blackberry Brothers – Old Soul

Długo nosiłem się z zamiarem napisania recenzji tej płyty. Na początku byłem do niej sceptycznie nastawiony, lecz z czasem zmieniłem zdanie. Świetny debiut polskiej kapeli, która ma szansę być odpowiedzią na wszystkie moje pragnienia, związane z polską sceną muzyczną.

Blackberry Brothers to zespół z Oleśnicy i tworzy go sześciu muzyków: Bartek Jeżyna (gitara), Kuba Jeżyna (gitara), Krzysiek Borodziuk (klawisze), Hubert Kot (bas), Krystian Kot (perkusja) i Mateusz Polański (wokal). Poznałem ich dość niedawno – dwa miesiące po premierze płyty, która odbyła się w maju tego roku. Przyznam, że kiedy po raz pierwszy wysłuchałem krążka, olałem temat. Chodzi mi o to, że kiedy nadejdzie mnie „faza” na konkretne dźwięki, to za nic w świecie, nie potrafię przestawić się na inne. Musi to nadejść naturalnie i kiedy miałem już przesyt muzyki Franka Zappy, którego akurat wtedy „wałkowałem” nieustannie, odpaliłem ponownie ten album. Jestem pod ogromnym wrażeniem, lecz mam też kilka spostrzeżeń, które mam nadzieję, wpłyną na band pozytywnie.

Tak naprawdę, to w międzyczasie słuchałem wielu amerykańskich jambandowych kapel. W odtwarzaczu na przemian znajdowali się Umphrey’s McGee, Tauk, moe., Spafford i wiele innych cudownych zespołów, których koncerty zwalają z nóg. Zainspirowany tymi dźwiękami, stworzyłem nawet Brzozową Playlistę, którą możecie znaleźć w tym miejscu. Naładowany dawką tego scenicznego szaleństwa, ponownie wsłuchałem się w twórczość ekipy z Oleśnicy. Jestem pod naprawdę wielkim wrażeniem, lecz jednocześnie, jako że miałem za sobą wiele godzin z jambandowym graniem, w mojej głowie pojawiło się kilka uwag. „Uwaga” to może złe słowo, gdyż nie do końca oddaje prawdziwej natury moich intencji. Myślę, że słowo „wskazówka” będzie bardziej trafne. Wskazówka dla Blackberry Brothers, która może sprawić, że pokocham ich jeszcze bardziej.

Nie ma co ukrywać – płyta jest kapitalna. Wiele polskich kapel próbowało „porwać” się na taki styl grania, lecz nikomu się to nie udało. Może nie każdy się z tym zgodzi i wyliczy mi zespoły, które poruszają się w południowych klimatach Stanów Zjednoczonych, ja tego nie kupię. Słyszałem swoje podczas wielu polskich festiwali bluesowych i około bluesowych i nikt nigdy nie był blisko. Nie będę ich tu wymieniał, gdyż nie ma to najmniejszego sensu, a też o nikim nie chcę mówić źle. Niektórych to „jara” i niech tak zostanie. Jest jeden wyjątek, ale myślę, że każdy wie o kogo mi chodzi. A jeśli nie, to trudno, domyślcie się sami. Mnie za to „jara” muzyka na tym krążku. Blackberry Brothers brzmią tak, jak powinna brzmieć kapela, która gra południowego rocka. I to tego najlepszego, w którym znajdziemy elementy wielu gatunków muzyki, spiętych w jedną genialną całość. Nie dość, że instrumentalnie brzmi to wszystko fantastycznie, to jeszcze barwa głosu wokalisty potęguję odbiór. To właśnie wokal najbardziej wzbudza u mnie niechęć do większości polskich kapel. Są takie, które tworzą muzykę zbliżoną do tej na tym krążku, lecz maniera śpiewu wokalistów odrzuca mnie za każdym razem. Wszyscy śpiewają tak samo i próbują skopiować brzmienie Ryszarda Riedla. Bardzo tego nie lubię i kiedy nawet jestem zainteresowany od strony instrumentalnej, wokal wszystko psuję i nie jestem wstanie tego słuchać. Dlatego też nie lubię Dżemu, ale to temat na inną porę. Blackberry Brothers stworzyli za to kapitalne czterdzieści minut muzyki, które odtworzyłem już wielokrotnie. Przy każdym odsłuchu wyłapywałem kolejne smaczki. Właśnie takie detale sprawiają, że muzyka danego bandu mi „wchodzi”. Mam swoje indywidualne preferencje, które są dość pogmatwane i nie łatwo im sprostać. Myślę, że osoby, które znają mnie osobiście, mogą to potwierdzić. Jest mi więc piekielnie miło, że w końcu mam przyjemność posłuchać tak cudownych dźwięków, stworzonych przez zespół z naszego kraju. Wszystko jest na swoim miejscu i brzmi niesamowicie satysfakcjonująco.

Przejdźmy teraz do tej mojej wskazówki, o której wspominałem. Widzę ogromny potencjał w Blackberry Brothers, który mógłby przełożyć się na jeszcze ciekawszą twórczość. Z tego co słyszę, wnioskuję, że technicznie wszyscy muzycy stoją na wysokim poziomie i nic nie stałoby na przeszkodzie, aby stać się zespołem jambandowym z prawdziwego zdarzenia. Album jest świetny, ale pomyślcie co by było, gdyby utwory zamiast trwać cztery, pięć minut, były kilkunastominutowe? Popłakałbym się z radości. Długie, rozbudowane i instrumentalne granie jest tym, co tygryski lubią najbardziej. Jest tyle momentów na tym krążku, kiedy pałeczkę powinny przejąć instrumenty i „ponieść” nas przez kilka dobrych minut, zanim ponownie usłyszymy głos wokalisty. To jest granie na miarę światową, ale brakuje mi tej jambandowej improwizacji, która sprawiłaby, że Blackberry Brothers staliby się w moich oczach kapelą kompletną. Jest to oczywiście moje spostrzeżenie, które mam nadzieję, zostanie odebrane pozytywnie. Uważam, że mogą być jedną z najlepszych kapel w Polsce. Nikt ich w żadnej rozgłośni nie zagra i sprzedaż z płyt nie będzie ogromna, ale Ci, którzy potrafią docenić to, co naprawdę się w muzycy liczy, będą zachwyceni i odwdzięczą się przychodząc na koncerty grupy. Gwarantuję to. Kiedy sam zespół wymienia takie formacje, jak Gov’t Mule, Derek Truck Band czy Marcus King Band, jako swoje inspiracje muzyczne, to myślę, że droga do tego celu nie jest długa. Nie miałem jeszcze okazji pojawić się na ich koncercie, więc nie wiem jak to wszystko wygląda na scenie. Możliwe, że jest dużo improwizacji i bawią się swoim graniem, wplątując co chwila jakieś nowe smaczki, ale nie było mi to jeszcze dane usłyszeć, więc nie wiem. Liczę, że przekonam się na własnej skórze już niebawem.

Już kawał czasu nikt mnie na naszym podwórku tak pozytywnie nie zaskoczył. I to tego band, który poznałem dopiero przy okazji premiery debiutu. Niesamowite. Fani konkretnej muzy będą zachwyceni tym wydawnictwem, którego również okładka zaprojektowana jest w „południowym duchu”. Brać w ciemno, nie będziecie zawiedzeni!


Profil Blackberry Brothers na portalu Facebook.

O autorze

Adam "Brzoza" Brzeziński

Miłośnik wszystkiego co z bluesem i jego okolicami związane. Twórca autorskiej audycji "Trójwymiar" w Radiu SAR, którą prowadził przez dziesięć lat, aż do stycznia 2017. Pisał również do kwartalnika "Twój Blues". Juror licznych konkursów kapel na festiwalach bluesowych w Polsce. Autor bloga BrzozaMuzyczna.pl, który jest oknem na świat dla jego muzycznych przemyśleń.