Cuda z Lasu

Greta Van Fleet

Cieszy mnie, kiedy młodzi muzycy poruszają się w klimatach klasycznego rocka lat siedemdziesiątych. Jest to rzadki widok w czasach dzisiejszej miernoty. Amerykanie z Greta Van Fleet udowadniają, że czują tamten klimat. Zadebiutowali z impetem, więc warto ich poznać. Co będzie dalej, zobaczymy.

Pomimo, że jestem ostrożny w ocenach młodych kapel, które dopiero co wydały swój debiutancki materiał, to trzymam za nich kciuki. Swoim wydawnictwem zrobili na mnie duże wrażenie i mam nadzieję, że w przyszłości będzie o nich głośno. Z doświadczenia wiem, że nawet najciekawsze debiuty nie muszą przełożyć się na fascynującą karierę. Jak będzie tym razem?

Greta Van Fleet to zespół założony w 2012 roku przez młodych Amerykanów w stanie Michigan. W skład wchodzą bracia Josh Kiszka, Jake Kiszka, Sam Kiszka oraz Danny Wagner. Nazwa kapeli pochodzi od nazwiska pewnej kobiety mieszkającej we Frankenmuth, na co muzycy dostali zgodę. Ciekawi mnie jaka historia się z tym wiąże…


Skład Greta Van Fleet:

Josh Kiszka – wokal
Jake Kiszka – gitara
Sam Kiszka – bas
Danny Wagner – perkusja


W 2014 roku nagrali swoją pierwszą EP’kę, która jest w całości koncertowa. Niestety nie udało mi się jeszcze jej odnaleźć, więc nie jestem w stanie nic o tym napisać. Skupmy się więc na debiucie studyjnym pod postacią EP’ki zatytułowanej Black Smoke Rising, która została wydana w kwietniu bieżącego roku. Jest dostępna w serwisie Spotify, więc można się z nią zapoznać w dość łatwy sposób. Składają się na nią cztery numery, które brzmią znajomo… Tak znajomo, że wpierw myślałem, że słyszę muzykę Led Zeppelin. Kuzyn, który sprzedał mi informację o tym bandzie, powiedział mi, że kiedy usłyszał to w radiu po raz pierwszy, to myślał, że Robert Plant wydał nowy album, który przypomina stare brzmienie Led Zeppelin… Coś w tym jest, zwłaszcza kiedy zapoznamy się z pierwszym utworem na krążku. Highway Tune powala swoim brzmieniem. Niby zabiegi podobne do tych, które znamy z wczesnych lat LZ, ale jednak coś innego. Najbardziej szokuje barwa głosu wokalisty Josha, która rodzi skojarzenia z Plantem. Niesamowite jak są do siebie podobne. Nie dziwię się, że można się pomylić. Safari Song to kolejny kawałek, który łudząco przypomina twórczość legendy z Wielkiej Brytanii, podobnie jak trzeci z kolei Flower Power. Tytułowy Black Smoke Rising jest już w trochę innej stylistyce, ale wciąż ma coś w sobie.

Cała EP’ka stoi na wysokim poziomie muzycznym i czuć, że młodzi muzycy mają całkiem niezły warsztat. Mam nadzieję, że zdołają go wykorzystać i wypracować swój niepowtarzalny styl. Wszystko brzmi naprawdę świetnie, ale na pełną ocenę trzeba jeszcze poczekać. Trzymam kciuki, aby już pełnoprawny album był jeszcze ciekawszy. Brzmieć podobnie do Led Zeppelin to jedno, grać w tych klimatach po swojemu, to drugie. Myślę, że warto ich obserwować. Potencjał mają ogromny, teraz zależy jak go wykorzystają. Na takie dźwięki zawsze jest miejsce!


Greta Van Fleet w serwisie YouTube:

Greta Van Fleet w serwisie Spotify:

O autorze

Adam "Brzoza" Brzeziński

Miłośnik wszystkiego co z bluesem i jego okolicami związane. Twórca autorskiej audycji "Trójwymiar" w Radiu SAR, którą prowadził przez dziesięć lat, aż do stycznia 2017. Pisał również do kwartalnika "Twój Blues". Juror licznych konkursów kapel na festiwalach bluesowych w Polsce. Autor bloga BrzozaMuzyczna.pl, który jest oknem na świat dla jego muzycznych przemyśleń.