Relacje

Jan Gałach Band – Ostrów Wielkopolski (16.09.17)

Tegoroczny Polski Dzień Bluesa już za nami. Chociaż to, co działo się na scenie Ostrowskiego Centrum Kultury, bardziej przypominało „Polski Dzień Muzyki przez duże M”, gdyż z typowym bluesem miało to niewiele wspólnego. W końcu blues to korzenie, a reszta muzyki to owoce. I to właśnie tych owoców mieliśmy okazję spróbować najbardziej. Smaczne były niesłychanie!

Dla osoby, mającej zbliżone upodobania muzyczne do moich, tego dnia nie było innego lepszego miejsca do świętowania. Oprócz obchodów Polskiego Dnia Bluesa, mieliśmy okazję zobaczyć koncert Jan Gałach Band, uczcić premierę ich nowego albumu oraz pogratulować dwudziestopięciolecia radiowej pracy Andrzeja Jerzyka. Wisienką na torcie był jam session, na który zjechali się najlepsi muzycy. Dla takich chwil warto żyć.

Imprezę otworzył Andrzej Jerzyk, który opowiadał wszystkim zebranym o swojej przygodzie w Radiu Centrum w Kaliszu, gdzie nieustannie od dwudziestu pięciu lat prowadzi jedną z najlepszych audycji bluesowych w Polsce. Okolice Bluesa wychowały muzycznie wiele pokoleń, w tym mnie. Andrzej, odkąd go znam, jest moim mentorem i wzorem do naśladowania. Nie znam drugiego tak życzliwego i skromnego zarazem człowieka. Cieszy fakt, że nie tylko ja tak uważam, co udowodniła wysoka frekwencja publiczności zebrana na małej scenie, gdzie Andrzej opowiadał o swojej pracy. Życzę Ci Andrzeju kolejnych wspaniałych dwudziestu pięciu lat na antenie!

Główne granie miało miejsce na dużej scenie Ostrowskiego Centrum Kultury. Zaczął Bartek Szopiński, który zagrał dla nas dwa numery na klawiszach. Zaraz po nim pojawili się muzycy z Chango, którzy zrobili mi wielką przyjemność, grając swoje utwory. Sporą niespodzianką okazał się występ Wioletty Baran, znanej fanom Big Fat Mamy jako Minerwa. Pojawiły mi się w głowie piękne wspomnienia, kiedy zobaczyłem ją na scenie obok Borysa i Szymona. Wiele lat minęło odkąd widziałem ją u boku kolegów z nieistniejącej już formacji, która za każdym razem sprawiała mi ogrom radości. No i ten I Put A Spell On You, który tak bardzo kojarzy mi się z Big Fat Mamą… Kapitalna sprawa. Towarzyszył im również Krzysiu Siewruk, którego miałem okazję posłuchać dzień wcześniej w Poznaniu, kiedy grał z Hubertem Szczęsnym i Nie Strzelać do Pianisty. Wszystko brzmiało rewelacyjnie i jeśli miałbym się przyczepić do czegokolwiek, to tylko do czasu jaki Chango spędziło na scenie. No, ale był to w końcu koncert Gałachów, więc nie ma się co się dziwić. Ale trzeba przyznać, że początek gali koncertowej okazał się rewelacyjny.

Kiedy na scenie pojawili się muzycy z Jan Gałach Band, cała widownia nie kryła entuzjazmu. Zagrali fenomenalnie! Pojawiło się większość materiału z nowego krążka, ale nie mogło zabraknąć też kilku Allman’owskich numerów, co wpisane jest już w każdy ich występ. Bo w końcu jeśli ktoś ma grać dźwięki The Allman Brothers Band, to tylko Gałachy. Nie raz zamykałem oczy, by w pełni wczuć się w te nietuzinkowe dźwięki, które „wylewały” się ze sceny. Jasiu zebrał wokół siebie znakomitych muzyków, którzy włożyli w ten występ całe swoje serducha. Po raz pierwszy wystąpił z zespołem Paweł „Szucher” Szuszkiewicz, który dołączył do kapeli po odejściu Marka „Pegaza” Kobusa. Wypadł w tej roli bardzo dobrze i myślę, że po kilku kolejnych koncertach z zespołem, będzie jeszcze lepiej. Z zespołem wystąpił też gościnnie Michał Kielak, który jeszcze bardziej ubarwił tę muzykę za sprawą swojej gry na harmonijce. Byłem na wielu koncertach tego bandu i za każdym razem ich dźwięki sprawiają mi od cholery przyjemności. Tym razem nie było inaczej. Muszę przyznać, że nowe kawałki wypadły świetnie i właśnie takiego grania spodziewałem się na nowym krążku. Nie miałem okazji przesłuchać jeszcze płyty, ale zakładam, że jest rewelacyjna. Kiedy wpadnie w moje ręce w tym tygodniu, to na pewno Wam o niej napiszę. Znam Jasia i wiem, że nie wydałby albumu, gdyby nie był z niego zadowolony. Osobiście byłem w siódmym niebie, w końcu na jednej scenie dane mi było zobaczyć dwie moje ukochane polskie kapele – Jan Gałach Band i Chango.

Po koncercie przenieśliśmy się na małą scenę, aby rozkoszować się dźwiękami na jam session, które od zawsze miały wysoką renomę w Ostrowie. W końcu to w tym miejscu odbywa się coroczny Jimiway Blues Festival i jamy z tego wydarzenia znane są w całej Polsce. Tym razem nie było inaczej i nie raz byłem rozłożony na łopatki. Zaczęło się od niespodziewanego występu duetu The Missing Part, czyli Natalii Kwiatkowskiej i Roberta Kapkowskiego. Nie zabrakło mojego ulubionego numeru Cigarette, który za każdym razem rodzi wspomnienia pewnego filmu Jima Jarmuscha. Ich występ zrobił mi wielką przyjemność, zwłaszcza, że się tego nie spodziewałem. Po ich graniu przyszedł czas na jam session z prawdziwego zdarzenia. Podziwiać na jednej scenie Janka Gałacha, Chango, Pawła „Muzzy” Mikosza i wielu innych muzyków z najwyższej półki, to najlepsze co może się zdarzyć. Czułem się jakbym brał udział w londyńskich jam session przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Rewelacja! Rozbudowane, długie i często zaskakujące smaczkami granie, to najlepsze co może być. Właśnie o to chodzi w muzyce. Na żadne pitu-pitu nie było miejsca, tylko i wyłącznie dźwięki z najwyższej półki. Jestem im wszystkim cholernie wdzięczny, że grają taką muzę, która wciąż sprawia mi tyle frajdy. Aż brakuje mi słów, by móc opisać wszystko to, co dane mi było zobaczyć i usłyszeć tego wieczora. Do teraz nie mogę dojść do siebie i wciąż żyję tymi wspaniałymi wspomnieniami.

Nie skłamię, kiedy powiem, że był to jeden z najlepszych muzycznie weekendów w tym roku, w którym miałem przyjemność uczestniczyć. Myślę, że tylko wieczór z The Allman Brothers Band w Mirachowie może to przebić. Ale jak tu się dziwić, kiedy również wtedy grał Jasiu Gałach z przyjaciółmi. Czemu oni jeszcze nie są sławni na całym świecie? Nigdy tego nie zrozumiem… Dla mnie są najlepsi w każdym calu i nic nie zmieni mojego zdania w tym temacie. Nie wiem jak lepiej można było uczcić Polski Dzień Bluesa. Wszystko wypadło rewelacyjnie. Dzięki chopy za wszystko!

O autorze

Adam "Brzoza" Brzeziński

Miłośnik wszystkiego co z bluesem i jego okolicami związane. Twórca autorskiej audycji "Trójwymiar" w Radiu SAR, którą prowadził przez dziesięć lat, aż do stycznia 2017. Pisał również do kwartalnika "Twój Blues". Juror licznych konkursów kapel na festiwalach bluesowych w Polsce. Autor bloga BrzozaMuzyczna.pl, który jest oknem na świat dla jego muzycznych przemyśleń.