Recenzje

Olek Blues – Zegarek

Często nachodzi mnie uczucie zmęczenia muzyką. Patrzę na półkę z płytami i nie mam pojęcia co wybrać. A jak już coś wpadnie mi w ręce, to po kilku minutach ponownie nachodzi mnie znużenie. Wszystkie dźwięki, które sprawiały mi radość, nagle stają się męczące. Też tak macie? Czasem trzeba się wyciszyć i „zresetować” swoje muzyczne nałogi. Każdy ma na to swój indywidualny sposób. Ja sięgam po muzykę akustyczną. Jest lekarstwem na moją przypadłość. I wiecie co? Tak się wtedy nakręcam, że „muzyka z prądem” na długi czas pozostaje w kącie.

Uwielbiam muzykę akustyczną, pomimo, że nie słucham jej za często. Zazwyczaj w momentach opisanych we wstępie. Aby odpocząć od elektrycznych dźwięków, sięgam po oldschoolowego bluesa, jazz lub folk. Dodaje mi to ogromu energii. Wszystkie moje „muzyczne problemy” znikają, a ja czuję się fantastycznie. Cieszy mnie, że są jeszcze ludzie, którzy takie dźwięki tworzą. Jednym z nich jest Olek Blues.

Olek Blues, czyli Grzegorz Olejnik, to muzyk z Kalisza, który jest znany większości entuzjastów bluesa w naszym kraju. Nie ma chyba nikogo, kto nie spotkał na swojej muzycznej drodze kapeli Bluesferajna, którą Olek współtworzy wraz z Tomkiem Hermanem. Cudowny duet, który jak mało kto, wspaniale kultywuje akustycznego bluesa. Olek Blues ma nieograniczony talent komponowania, więc również często wydaje swoje solowe krążki. Jakiś czas temu ukazał się Zegarek, który wyleczył mnie z wielu przypadłości. No, co? Muzyka też może leczyć.

Zegarek to piętnaście fantastycznych utworów. Wszystkie są autorstwa Olka, co nikogo nie powinno dziwić. Wystarczy co niedzielę zaglądać na jego facebook’owy profil, aby zrozumieć jego artystyczną płodność. Nie mam pojęcia skąd bierze on tyle pomysłów na teksty, które nie są ani odrobinę sztampowe. Czuć w nich znakomitą umiejętność obserwacji otaczającego nas świata. Porusza tematy ważne, ale również i te błahe, których już nawet nie umiemy dostrzec w szaleństwie codziennego życia. Olek potrafi ubrać je w słowa, które trafią do każdego i często Was zaskoczą. A to sprawi, że uśmiechniecie się szeroko. Muzycznie jest świetnie, jak na każdej płycie, której jest autorem. Mnie do szczęścia wystarczy jego gitara i głos. Te dwie rzeczy wystarczą w pełni, aby w tych dźwiękach „odpłynąć” na dobre. Byłem świadkiem wielu jego koncertów i słuchałem wielu jego płyt, ale za każdym razem znajdę w jego muzyce coś nowego i interesującego. I tak jest właśnie z Zegarkiem, który jest raz poważny, a raz wesoły i zabawny. Oprócz Olka, na płycie wystąpili różni goście. Siedem utworów nagranych jest z pomocą przyjaciół, którzy wzbogacili twórczość Olka harmonijkami, perkusją, trąbką, kornetem i akordeonem. Dzięki temu płyta nabrała jeszcze większych rumieńców.

Ten kto zna Olka Bluesa, wie czego może się spodziewać. Ci z Was, którzy nie mieli jeszcze tej przyjemności, powinni jak najszybciej sięgnąć po ten album. A najlepiej po wszystkie poprzednie, wraz z tymi wydanymi pod szyldem Bluesferajny. Jest to najwspanialsza forma akustycznego grania, która sprawi Wam wiele frajdy. Ja jestem usatysfakcjonowany i cieszę się ogromnie, że Olek wciąż tworzy dla nas takie dźwięki. Olku, zawsze bądź sobą!

O autorze

Adam "Brzoza" Brzeziński

Miłośnik wszystkiego co z bluesem i jego okolicami związane. Twórca autorskiej audycji "Trójwymiar" w Radiu SAR, którą prowadził przez dziesięć lat, aż do stycznia 2017. Pisał również do kwartalnika "Twój Blues". Juror licznych konkursów kapel na festiwalach bluesowych w Polsce. Autor bloga BrzozaMuzyczna.pl, który jest oknem na świat dla jego muzycznych przemyśleń.