Relacje

Ścinawski Blues nad Odrą 2012

W dniu 21 lipca 2012 roku odbyła się piąta edycja Ścinawskiego Bluesa nad Odrą. Wszystko to dzięki wspaniałemu człowiekowi jakim jest Darek „Daro” Łach. Już od pięciu lat tworzy doskonałą bluesową atmosferę w swoim rodzinnym mieście. W tym roku festiwal nabrał również dosłownego znaczenia, gdyż odbył się on na brzegu uroczej Odry, a nie jak wszystkie poprzednie edycje na ścinawskim rynku. Decyzja ta była strzałem w dziesiątkę i spotęgowała odbiór muzyki wielokrotnie.

Wszystko rozpoczęło się w południe od przeglądu zespołów, które brały udział w konkursie. W ostatnim czasie na większości festiwali pojawia się wiele znakomitych młodych kapel i często trudno wybrać tą najlepszą. Również w Ścinawie poziom był bardzo wysoki i chwilami zacierała się linia pomiędzy konkursem a występami gwiazd festiwalu. W tym roku miałem przyjemność uczestniczyć w tym wydarzeniu jako juror i przyznam, że ciężko było wybrać zwycięski zespół. Myślę, że werdykt był sprawiedliwy i wszyscy zostali w pewien sposób docenieni. Grand Prix konkursu przypadło dla krakowskiej formacji Cheap Tobacco, którzy idealnie trafili w moje muzyczne preferencje i uważam, że powinni już zapomnieć o przeglądach i rozpocząć występy w formie gwiazdy festiwali. Drugie z kolei miejsce przypadło leszczyńskiej „Niebieskiej Sowie”, która grała muzykę najbardziej zbliżoną korzeniom bluesa. Wszystkie zgłoszone zespoły pokazały tego dnia to co najlepsze i wszystkim serdecznie gratuluję.

Po konkursie odbyły się zabawy związane ze Zlotem Motocyklistów, którzy przybyli do Ścinawy licznie i nadali temu miejscu dużego uroku. Były zabawy związane z piciem piwa, wyścigi klubów na smoczych łodziach i wielki przejazd jednośladów po mieście. W tym roku motocykliści mieli wspaniałe warunki do zabawy, ponieważ miejsce, w którym odbywał się festiwal, oferowało dużo miejsca. Śmiało można powiedzieć, że pojawiły sie setki tych maszyn.

W końcu przyszedł czas na pełnoprawne występy gwiazd tegorocznej edycji Ścinawskiego Bluesa nad Odrą. Tą część festiwalu rozpoczęli muzycy z „Za Fcześnie Fstałem”. Widziałem ich po raz drugi w ciągu tego tygodnia i wciąż trzymają wysoki poziom. Widać, że czerpią dużą przyjemność z grania i znaleźli swój styl w tym co robią. Jedyną rzeczą, do której mógłbym się przyczepić to zbyt monotonne granie pod koniec koncertu. Myślę, że jak doszlifują tą część swojego programu to pokażą na co ich stać. Poza tym wszystko było na swoim miejscu.

Zaraz po nich na scenie pojawili się muzycy tworzący „Daro Blues Band”, czyli zespół gospodarza festiwalu Darka Łacha. Występują podczas każdej edycji festiwalu i jest to piękna podróż po twórczości Tadeusza Nalepy i Miry Kubasińskiej. Miło jest patrzeć na człowieka, który pomimo przeciwności losu, nie tylko tworzy tak wspaniałą imprezę, ale również pokazuje, że muzyka to lekarstwo na wszystko. Wraz z Jackiem Jagusiem, Tomkiem Karmińskim i resztą zespołu pokazał, że można robić rzeczy wielkie. Należy mu się za to wielki szacunek i jestem niezmiernie wdzięczny, że mogłem w tym uczestniczyć.

Następnym punktem wieczoru był koncert „Harmonijkowego Ataku”. Nie wiem jak oni to robią, ale był to mój piąty koncert tej formacji w ostatnich miesiącach i za każdym razem bawię się fantastycznie. Napisałem o nich tak wiele w ostatnim czasie, że już nie wiem co jeszcze mógłbym dodać. W ich graniu wszystko jest znakomite i nie mam do czego się przyczepić. Chyba, że do długości ich występów, gdyż zawsze mi mało. Jeśli ktoś jeszcze nie widział chłopaków na scenie to musi to szybko nadrobić bo naprawdę wiele traci.

Kiedy myślałem, że już nic mnie tego wieczoru nie zaskoczy, na scenie pojawili się muzycy kapeli „Hoodoo Band” wraz z czarnoskórym gitarzystą prosto z Chicago. Włosy stanęły mi dęba kiedy usłyszałem dźwięki wydobywające się spod palców Carlosa Johnsona. Co ten człowiek wyprawiał z tym instrumentem przechodziło najśmielsze oczekiwania. Niemłody już muzyk wraz ze świetną sekcją rytmiczną w postaci Bartka Miarki i Bartka Niebieleckiego to połączenie wręcz „ogniste”. Było to najpiękniejsze zakończenie festiwalu jakie można sobie wyobrazić. Nie zabrakło również świetnie wykonanych utworów z Tomkiem Nitribittem i cudownej wersji „Summertime”, w której Alicja Janosz pokazała wokalny „pazur”. Wszystko to zakończyło się pięknym pokazem sztucznych ogni, które spotęgowały finał, podczas którego na scenie pojawił się Darek Łach, burmistrz Ścinawy i wszyscy wolontariusze, którzy pomagali w organizacji tego fantastycznego festiwalu.

Piaty Ścinawski Blues nad Odrą przeszedł już do historii, lecz pamięć i piękne wspomnienia pozostaną w nas przez długi czas. Wspaniałe miejsce przy majestatycznej Odrze, cudowni ludzie i piękna muzyka to wszystko to co w życiu najpiękniejsze. Rzeczy, które Darek Łach robi dla nas, dla fanów bluesa, jest czymś niesamowitym. Właśnie to pokazuje, że każdy z nas może robić rzeczy wielkie, nieważne jak na pierwszy rzut oka trudne i cieszyć się tym wspólnie ze wszystkimi. Czas spędzony w Ścinawie pamiętać będę do końca życia i już teraz, siedząc w delcie Wisły, z niecierpliwością wypatruję tego brzegu Odry, nad który wrócę w przyszłym roku. Zostaje tylko powiedzieć „Dziękuję!”

O autorze

Adam "Brzoza" Brzeziński

Miłośnik wszystkiego co z bluesem i jego okolicami związane. Twórca autorskiej audycji "Trójwymiar" w Radiu SAR, którą prowadził przez dziesięć lat, aż do stycznia 2017. Pisał również do kwartalnika "Twój Blues". Juror licznych konkursów kapel na festiwalach bluesowych w Polsce. Autor bloga BrzozaMuzyczna.pl, który jest oknem na świat dla jego muzycznych przemyśleń.