Wywiady

Werbińska & Pawlina

Wszyscy ci, którzy śledzili losy trójmiejskiego duetu w ostatnich latach, mają nareszcie powody do świętowania. 13 sierpnia ukazała się debiutancka płyta Gosi Werbińskiej i Błażeja Pawliny o bardzo wymownym tytule „Harmony”. Pomysł na wspólne granie zrodził się kilka lat temu w czasie wspólnie prowadzonych jam sessions w klubie Daily Blues w Sopocie. Od tego czasu zagrali mnóstwo koncertów w kraju, biorąc również udział w wielu polskich festiwalach. W tym roku koncertowali ponownie w Luksemburgu, gdzie zostali bardzo ciepło przyjęci.

Debiutancka płyta jest bardzo wspaniałym podsumowaniem pierwszego rozdziału ich twórczości. Tytułową harmonię czuć od początku słuchania krążka aż do samego jego końca, pomimo tego, że album jest podróżą po wielu gatunkach muzycznych. Jak mówi Błażej: zależało nam, aby cały czas być sobą w tej naszej muzyce i każdy z nas, nie ograniczając się w żaden sposób, starał się przemycić do tej płyty to, co jemu jest bliskie. Gosia lubi gospel, ja kiedyś grałem tylko i wyłącznie ortodoksyjnego bluesa z delty, więc postanowiliśmy to pomieszać i nawet się nad tymi gatunkami nie zastanawiać. Ale jeśli się już wgłębiać w tą płytę, to na pewno nie tylko bluesman usłyszy, że są tam nutki bluesowe, gospelowe, subtelne dźwięki afrykańskie, elementy flamenco, soulu i chilloutu.

Cała płyta została nagrana w czternaście dni i nie skończyło się tylko na zarejestrowaniu wokalu Gosi i gitar Błażeja; pojawiły się również inne ciekawe dodatki. Czasem wspierałem się uderzaniem palcami w pudło gitary, są tam też takie niuanse, jak dograny bas i zapętlone gitary. Jesteśmy tylko my, więc Gosia w bardzo ciekawy sposób dogrywała chóry, ja za to czasem dokładałem instrumenty perkusyjne, ale wszystkie te dodatkowe elementy tworzyliśmy sami. W ostatnim numerze „Lullaby” gościnnie wystąpiły również świerszcze z mojego ogrodu, które nagrałem w sierpniową noc. Pierwsza płyta w dorobku artysty jest zawsze płytą szczególną. Pierwsze zetknięcie z prawami rządzącymi studiem nagraniowym i lekki strach przed efektem końcowym, który nie zawsze wychodzi taki, jak się wcześniej zakładało. Jak było w przypadku „Harmony”? Jesteśmy bardzo zadowoleni z jakości tych nagrań, ale zapewne gdyby dostępnych było więcej dni nagraniowych, to zdecydowanie coś jeszcze można byłoby pozmieniać. Mimo wszystko jesteśmy bardzo szczęśliwi z naszego debiutu i mamy nadzieję, że każdy znajdzie na tej płycie coś dla siebie. Niektórzy słuchacze mogą zarzucić temu albumowi, że nie jest w całości bluesowy. Osobiście zawsze ceniłem sobie artystów, stów, którzy tworzą muzykę zgodną z ich charakterem i duszą, nie trzymając się tylko jednej drogi muzycznej. Dlatego właśnie ta płyta jest tak wyjątkowa. My oczywiście nie stronimy od bluesa, ale próbujemy nie zamykać się w ramach jednego gatunku, tylko wplatać w naszą muzykę wszystko to, co czujemy w sercu. Staramy się, aby nasze aranżacje były trochę mniej przewidywalne, a bardziej zgodne z naszą naturą. Na krążku znajdziecie nasze kompozycje, z jednym wyjątkiem. Jest to utwór „Summertime”, ale jego aranżacja odbiega trochę od oryginału.

Pierwszy album zawsze jest szczególny, ale mam nadzieję, że Gosia i Błażej nie spoczną na laurach i w przyszłości będziemy świadkami wydania kolejnej płyty. Możemy zdradzić, że materiał na drugi krążek jest już w realizacji. Jesteśmy w trakcie pisania nowych utworów, które tym razem będą zupełnie inne brzmieniowo. Mamy zamiar zawrzeć w nich więcej elementów jazzu i sprawić, aby była jeszcze bardziej nieprzewidywalna i bardziej nowoczesna. W tym momencie taką muzykę czujemy i nie boimy się pójść tą drogą. Wszystko może się jeszcze zdarzyć, a jak dokładnie ten album będzie wyglądał pokaże przyszłość.

Dziesiąty utwór na płycie swoim głosem otwiera Paweł, czyli maż Gosi, który wspólnie z artystką prowadził jeden z najsłynniejszych polskich klubów bluesowych – Daily Blues w Sopocie. Niestety, z powodów niezależnych od nich, klub został zamknięty. Jak mówi Gosia, dziewięć lat to bardzo długi okres i wciąż nie możemy uwierzyć, że tak się stało. Chcielibyśmy, aby Daily Blues odrodził się w nowym miejscu. Pozdrawiamy bywalców naszego klubu w całym kraju i muzyków, którzy zagrali niezliczone koncerty na scenie Daily Blues, dziękując za wszystkie niezapomniane chwile, jakie mogliśmy razem z Wami przeżyć. Klub nie istnieje, ale nasza płyta jest owocem jego działalności. Gdyby nie Daily Blues, być może nasz duet nigdy by nie powstał. Mam nadzieję, że premierę kolejnej płyty będziemy mogli świętować w nowym Daily. Życzę im tego z całego serca i wszystkim polecam gorąco płytę „Harmony”, która – moim skromnym zdaniem – ma ogromną szansę stać się najlepszym debiutem tego roku.

O autorze

Adam "Brzoza" Brzeziński

Miłośnik wszystkiego co z bluesem i jego okolicami związane. Twórca autorskiej audycji "Trójwymiar" w Radiu SAR, którą prowadził przez dziesięć lat, aż do stycznia 2017. Pisał również do kwartalnika "Twój Blues". Juror licznych konkursów kapel na festiwalach bluesowych w Polsce. Autor bloga BrzozaMuzyczna.pl, który jest oknem na świat dla jego muzycznych przemyśleń.